Biedronkowe kino sposobem na ożywienie wymarłego centrum miasta?

Od kilku lat w Polsce panuje trend na dyskonty. Nie ma w tym nic złego, oczywiście jeśli powstają one na przedmieściach, osiedlach. Problem rodzi się, kiedy dyskont powstaje w ścisłym centrum miasta, w zabytkowej dzielnicy, albo jeden obok drugiego. W Słupsku aż się roi od sklepów najpopularniejszej sieci dyskontowej w Polsce, z resztą sponsora piłkarskiej reprezentacji. Jak na razie w tym mieście jest ich 11. Najwięcej kontrowersji zrodziły dwie, jedna mieści się w budynku dawnego kina, tuż przy Starym Rynku, a druga na terenie zamkniętego 10 lat temu browaru. Złośliwi domagali się powstania „Biedronki” również w miejskim ratuszu. Oczywiście była to kpina z „dbania” o takie miejsca.

Przejdźmy do meritum sprawy. Słupsk, jak każde inne miasto, ma swój Stary Rynek, który przed II wojną światową z każdej strony otoczony był pięknymi kamienicami. Niestety podczas działań wojennych większość  z nich została zniszczona. W ich miejscu w latach PRL wybudowano bloki oraz kino. Budynek wielki, wyróżniający się z otoczenia. Nazwa Milenium” nawiązywała do tysięcznych urodzin państwa polskiego, które akurat wypadały w 1966 roku. Obiekt ten to niestety typowy przykład socrealizmu, który panował w tamtych czasach w architekturze. Jako jedne z pierwszych w kraju wyposażone było tzw. cineramę. Od cioci wikipedii można dowiedzieć się, że jest to sposób szerokoekranowego wyświetlania obrazu. Polega na użyciu trzech zsynchronizowanych projektorów, które wyświetlają obraz na ogromnym, zakrzywionym ekranie o szerokości kątowej 146 stopni. Rejestracja obrazu dla tego systemu również wymaga synchronizacji, stosuje się trzy 35. milimetrowe kamery. Tyle wiedzy encyklopedycznej… kino Milenium”  przez lata było miejscem odwiedzanym przez masę ludzi, miejscem randek itp.

Marktplatz światła i widok

                                                                   Tak przed II wojną światową wyglądał Stary Rynek.                                                                     W miejscu zaznaczonym stoi obecnie „Milenium”

milenium

Budowa kina… dyskontu

Mijały lata, a budynek, jak i na zewnątrz, tak i w wewnątrz nie zmieniał się. Nastał XXI wiek, Milenium” zaczęło przegrywać z Internetem. Zamiast iść na film do kina można było go pobrać i obejrzeć w domowym zaciszu. Jednak nie był to główny powód upadku. Prawdziwym gwoździem do trumny była przede wszystkim przestarzała technologia oraz brak większych remontów, przestarzałe fotele, słabe ogrzewanie zimą… Mówiąc krótko Milenium” stało się kinowym skansenem.

Milenium

Kino w czasach PRL, trzeba przyznać, że brzydkie…

W międzyczasie pojawił się człowiek, który wykupił kino. Miał on w planach stworzenie takiego mini centra kultury, czyli połączyć kino z filharmonią. Pomysł jednak nie wypalił i 16 grudnia A.D. 2010, po 47 latach działalności kino zostało zamknięte. W tym dniu miał miejsce ostatni seans. Wyświetlony został film „Zerwany most” Jerzego Passendorfera, ten sam, który otwierał w 1963 r. działalność Milenium.

Milenium

Neon oświetlał budynek nocą

W tym o to momencie 95-tysięczne miasto zostało pozbawione dużego kina. Co prawda działało i działa do dziś jeszcze jedno, jednak było ono za małe by mogło przejąć całą widownię.Milenium” przez pół roku stało puste. W końcu latem 2011 roku rozpoczął się długo wyczekiwany remont. Czyżby kino miało być ponownie otwarte? Wszytko na to wskazywało. Sam właściciel zapewniał, że już niedługo znowu będą odbywały się seanse filmowe. W tym samym czasie rozpoczęła się budowa kolejnej części największego w mieście centrum handlowego, w której miało powstać „Multikino”. Wracając do wątku głównego, informacja o remoncie dawnego kina ucieszyła władze miasta. Z tej okazji odnowiono nieco okolice Starego Rynku. Z drogi zdarto asfalt i położono kocie łby. W końcu remont się zakończył. Nie był to jednak powodów do zachwytu, gdyż w budynku, w którym przez 47 lat działało kino zostaje otwarta kolejna „Biedronka”…

Dziwią się wszyscy, architekci, urbaniści i planiści. Dziwi się policjant, piekarz, ksiądz i pobliski aptekarz. Dziwi się pan i pani: „przecież pomysł ten jest do bani. Jak można z kina zrobić „Biedronkę”? Gdzie ja teraz obejrzę premierę? Toż to skandal, niedorzeczność, przecież kino miało za sobą świetlaną przeszłość, a i przyszłość też może. Jakby co ja swój grosz dołożę.” Tarantino, Spielberg, Wajda, Zanussi i Olbrychski, Linda, Kondrat, DiCaprio, Stallone, Banderas i Rewiński, znaczy Siara, to ich właśnie pokonała kiełbasa, musztarda i 6-pak browara… browaru.

Krótkiej wypowiedzi na temat kinowego dyskontu, czy jak kto woli dyskontowego kina udzielił nam pan Czesio hydraulik, który zamieszkuje w pobliżu: „Ło panie u nas to bida, widzi pan to coś tam… to kiedyś było kino, takie z dużym ekranem, że hohoho! I wie pan co one tam teraz otworzyły? Biedrone! Aż żal pewną część ciała ściska. Za młodu to tam się szło z dziewczynami. To tam udało mi się wyrwać moją Bogusię, muszę przyznać, że kiedyś była ładna… ale panie co ja tam będę mówił, sam pan widzi. Śpieszę się bo mi zaraz zamkną biedroneczkę, a tu trzeba jeszcze prowiant kupić. Za godzinę Nasze Orły grają z San Marino… no po prostu derby Europy, a tego na trzeźwo tego się nie da oglądnąć”

Oczywiście cały wywiad, jak i pan Czesio, został zmyślony. Głowy do rymów, jak widać,  też nie mam, ale chciałbym w ten sposób zwrócić uwagę na pewną rzecz. Otóż, kiedy stało się faktem, że z kina, mówiąc kolokwialnie, nici większość była tym oburzona. Najwięcej kontrowersji wśród zainteresowanych budził fakt, że powstaje kolejna „Biedronka” i to w takim miejscu. Z tego, co pamiętam na jednym z forum pojawił się pomysł na akcję „Nie robię zakupów w „Biedronce” w „Milenium””. W ten sposób sposób jakiś naiwny mieszkaniec liczył, że sklep zbankrutuje. Market został otwarty pod koniec 2011 roku, dziś mamy już rok 2014 i dyskont nadal funkcjonuje, a co najlepsze przy kasach są kolejki. Wśród stojących znajdą się na pewno tacy, którym zamiana kina na market się nie podobała, ale cóż niskie ceny przyciągają klientów. Czy kino miało by szansę na przeżycie, podczas gdy w mieście funkcjonuje „Multikino”? Nie wiem, ale znając polskie realia pewnie by upadło. Naturalne jest to, że właściciel chciał zarobić na budynku, przecież o to chodzi w biznesie. Na czym w dzisiejszych czasach da się zarobić, na kinie, czy na dyskoncie? Odpowiedź jest oczywiście prosta, choć przyznam, że w tym miejscu mogło by postać coś zupełnie innego.

Kończąc wątekbiedrokinamuszę zaznaczyć, że takie coś, w takim miejscu nigdy nie powinno powstać. Dawny blask Starego Rynku już chyba nigdy nie powróci. Centrum Słupska już dawno wymarło i raczej nie ma pomysłu na jego ożywienie. W zwykły, letni dzień, w samo południe na rynku panuje przenikliwa cisza. A co do samego Milenium, poza sklepem działa tu jeszcze klubokawiarnia, latem rozkładany jest również ogródek piwny. Osobiście uważam, że właśnie w taki sposób należało zagospodarować cały budynek, ale no cóż mamy kolejną „Biedronkę” w mieście. Plusem jest to, że po remoncie budynek wygląda znacznie lepiej. Takich przykładów w naszym kraju jest bardzo dużo. Czy to oznacza, że kultura przegrała z konsumpcjonizmem? 

Słupsk kino

Pora iść na zakupy…

                                                                                                                                                                         

 Na podstawie własnych informacji i wikipedii

Zdjęcia: Przedwojenny Słupsk, Powojenny Słupsk, własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>