Piękny XVIII-wieczny pałac vs polska rzeczywistość

Często w naszym otoczeniu zdarzają się sytuacje,  do których najlepszym komentarzem jest po prostu jego brak. Kiedy zabytkowy XVIII-wieczny pałac popada na oczach setek ludzi w ruinę nie można jednak milczeć. Tak niestety działo się przez kilka lat w miejscowości Karżniczka na Pomorzu. To właśnie tu niegdyś stał piękny poniemiecki pałac, który można byłoby uznać za jedną z najcenniejszych pereł Pomorza Środkowego. Życie w nim tętniło do lat 90-tych poprzedniego wieku. Przetrwał dwie wojny, czasy PRL-u, aż w końcu po transformacji systemowej stał się własnością gminy, która sprzedała go w prywatne ręce. Zabytek przechodził z rąk do rąk, a kolejni właściciele zamiast inwestować w posiadłość wywozili wyposażenie, wycinali drzewa z parku. Kiedy doszło do ostatniej zmiany właściciela wielu wierzyło, że budynek w końcu trafił pod opiekę osoby, która przywróci mu dawny blask… Nic z tych rzeczy! Człowiek ten co prawda miał wielkie plany, jednak remont obiektu rozpoczął się od powolnej rozbiórki jednej z części cudu XVIII-wiecznej architektury. Widok rozbieranego zabytkowego budynku był nieco dziwny, ale w końcu wszytko przebiegało spokojnie i przede wszystkim bez żadnych większych interwencji konserwatora zabytków. Lato 2009 minęło w otchłani czasu i nastała jesień, dla pałacu jako takiego ostatnia. W nocy z 3. na 4. listopada 2009 roku pałac spłonął  :cry: Dziś w tym miejscu można zobaczyć tylko walące się mury.


Pałac w Karżniczce kiedyś
Pałac w latach swojej świetności …

Pałac w Karżniczce w 2011 roku

 i w 2011 roku

Wróćmy jednak do samego początku. Rezydencja pierwotnie należała do rodu von Puttkamer. Była to pomorska rodzina, która uległa germanizacji w 1. połowie XVI wieku. To właśnie ich herb rybo-gryf widniał nad głównym wejściem. Tu jako ciekawostkę trzeba nadmienić, że żoną kanclerza Otto von Bismarcka (tego, który po raz pierwszy zjednoczył Niemcy) była Joanna von Puttkamer. W okresie swojej świetności pałac gościł wybitne osobistości. Jedną z nich była żona ówczesnego Cesarza Niemiec Wilhelma II cesarzowa Augusta Wiktoria, która w 1910 roku przybyła na obchody 600-lecia miasta Słupsk. Głównym punktem budynku był hol z klatką schodową. Tuż przy nim znajdowała się sala balowa, która w późniejszym czasie została podzielona na dwie kondygnacje. Wnętrze było bogato zdobione, znajdowały się tam terakotowe podłogi, kafle, stolarka okienna i drzwiowa, boazeria naścienna, kolumny i balustrady. Na zewnątrz znajdowały się budynki gospodarcze z XIX wieku dworskie czworaki, spichlerz, murowana gorzelnia i magazyn oraz drzewostan XVIII-wiecznego parku dworskiego.

Pałac w Karżniczce (6)

Widok na ruiny z ulicy

Obiekt po II wojnie światowej trafił w ręce sowietów, a po ich odejściu stał się własnością państwa polskiego, Mieściła się tu szkoła, potem ODR, organizowano również wesela. To właśnie wtedy budynek przeżywał ostatki swojej świetności.

Pałac w Karżniczce

Widok z ulicy

W latach 90-tych, po transformacji systemowej pałac stał się własnością gminy Damnica, a ta sprzedała go w prywatne ręce. Wtedy też rozpoczął się jego upadek. Zmieniali się właściciele, a budynek popadał w ruinę. Kolejni właściciele wywozili wyposażenie, wycinali drzewa z parku, czy też zaczynali remonty i ich nie kończyli. Na generalny remont zdecydował się ostatni. To właśnie z jego nadejściem wielu wiązało nadzieję, że pałac odzyska swój dawny blask. Początkowo inwestor miał wielkie plany rewitalizacji miejsca. Jego pomysł na ożywienie opierał się na tarczy antyrakietowej. Tu swoje szkolenia mieli przeprowadzać (oczywiście odpłatnie) amerykańscy wojskowi. Plan jednak nie wypalił, ponieważ banki nie udzieliły mu kredytów. Remont obiektu rozpoczął się dosyć nietypowo, otóż jesienią 2008 roku rozebrano część prawego skrzydła pałacu, zdjęto z niego drewnianą wieżę, a także dach. Podobno przez okres zimy do środka lała się woda. Pałac mimo tego, że był wpisany do rejestru zabytków nie był bezpieczny. Dodatkowo o rozbiórce ponoć nic nie wiedział konserwator zabytków. Swoje zaległości w tej sprawie tłumaczył dużą ilością obowiązków, które na nim spoczywały. Można powiedzieć, że perła architektury nadmorskiej popadała w ruinę przez zachłanność kolejnych właścicieli oraz bezradność ze strony władz… Tylko mieszkańcy Karżniczki i sąsiednich miejscowości byli zaniepokojeni całą tą sytuacją. W końcu doszło do najgorszego. W nocy z dnia 3. na 4. listopada 2009 roku pałac spłonął, pomimo szybkiej interwencji straży pożarnej nie udało się uratować poddasza i dachu budynku. Od początku sprawa wydawała się bardzo kontrowersyjna. Pałac od dawna stał pusty, a raczej żadna dziewczynka z zapałkami, która chciałaby się ogrzać w chłonny jesienny wieczór, nie znalazła w nim schronienia. W związku z tym podejrzewano o podpalenie. Niestety podejrzenia okazały się słuszne. Podpalaczem okazał się stróż, który wtedy pilnował obiekt. Sam sprawca przyznał się, że nieświadomie spowodował pożar. Według jego zeznań był to zwykły wypadek, a nie celowa działalność w celu wyłudzenia odszkodowania za zabytkowy obiekt. Istnieje również wersja, że podpalenie było celowe i niestety muszę przyznać, że jest ona bardziej prawdopodobna. Są też tacy, którzy mają stu procentową pewność, że tak było. Właściciel zgliszczy wystąpił do ministerstwa o wykreślenie pałacu z rejestru zabytków, dzięki czemu mógłby spokojnie rozebrać ruinę i posprzątać działkę, która sama w sobie jest warta dużych pieniędzy. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zgodził się na wykreślenie obiektu  tej listy, co oznacza, iż właściciel nie ma prawa rozbiórki pozostałości, a w dodatku powinien zabezpieczyć zabytek.

bilde (1)

Pożar pałacu (źródło: Głos Pomorza)

Niestety po tym „wypadku” dochodziło do kolejnych pożarów. W jednym z nich spłonęła wieżyczka zegarowa, która ocalała z tego największego. Mieszkańcy Karżniczki sami posprzątali fosę wokół pałacu, w której pływały i praktycznie znowu pływają śmieci i butelki. Bezsilne też są władze gminy, które bezskutecznie wysyłały pisma do prywatnego właściciela z prośbą o uporządkowanie i zabezpieczenie terenu, jednak z samym zainteresowanym ciężko było się skontaktować.

Pałac w Karżniczce (24)

Tak wyglądała wieża zegarowa, która podczas ostatniego remontu została zdjęta,

w tle widać główne wejście, nad którym widnieje herb rodu von Puttkamer

Pałac w Karżniczce (9)

To miejsce obecnie wygląda tak, jak widać po wieży nie ma już nawet śladu

Obecny stan pałacu, a raczej tego, co po nim pozostało zostawia wiele do życzenia. Mury, które przetrwały pożary w niektórych miejscach po prostu się zawaliły. Próżno szukać herbu rodu Puttkamerów, ponieważ jednym z tych miejsc jest właśnie główne wejście. Tu nawet zdążyło wyrosnąć drzewo. Z resztą teren ruin jest bardzo zarośnięty i bardziej niż kultowe miejsce przypomina wymarłe miasto Prypeć koło Czarnobyla. Dochodzi również do licznych dewastacji, jak choćby wyciągania ze starych murów czerwonych cegieł. Teren nie jest zabezpieczony, każdy może tam wejść. W dodatku nie ma żadnej tablicy informującej o zagrożeniu katastrofą budowlaną.

Pałac w Karżniczce (10)

Tak obecnie wygląda główne wejście do pałacu 

Kończąc wątek dawnej perły wybrzeża nie mogę pominąć tego, że jestem bardzo poruszony, a raczej rozgoryczony tym, jak skończyła się historia tego miejsca. To przykre, że w naszym kraju dochodzi do niszczenia dziedzictwa kulturowego poprzednich pokoleń. Pałac przegrał z polską mentalnością, realiami III RP, z ludzką zachłannością, z dorobkiewiczostwem. Zastanawiam się, o czym myśleli kolejni właściciele wywożący z wnętrza niemal wszystko. O czym myślał ten ,który wpadł na genialny pomysł (o ile to prawda) podpalenia XVIII-wiecznego zabytku w celu wyłudzenia odszkodowania. Obecnie to miejsce może posłużyć jedynie chyba jako sceneria do filmów wojennych.

Pałac w Karżniczce (7)

Lewe skrzydło 

Do miejscowości można bez problemu dotrzeć samochodem. Kierując się drogą krajową nr 6 ze Słupska w stronę Gdańska należy skręcić w lewo w miejscowości Mianowice, następnie jechać prosto przez ok. 4 km, a później zgodnie z drogowskazem skręcić ponownie w lewo. Można również skorzystać z usług autobusowych, albo też wsiąść na rower.

Pałac w Karżniczce (12)

Pozostałości po pałacu

Pałac w Karżniczce (2)

Podczas pożaru spaleniu uległ również dąb, który rósł tuż przy budynku 

Pałac w Karżniczce (11)

Przyroda powoli odzyskuje teren

Pałac w Karżniczce (13)

Teren zdążył już nieźle zarosnąć

Pałac w Karżniczce (14)

Przyroda w jakiś  sposób nadaje uroku miejscu

Pałac w Karżniczce (15)

Rzeka Charstnica

Pałac w Karżniczce (16)

Prawe skrzydło

Pałac w Karżniczce (17)

Niedługo będzie tu rósł las

Pałac w Karżniczce (18)

Aż przykro patrzeć

Pałac w Karżniczce (19)

A może sesja fotograficzna w plenerze?

Pałac w Karżniczce (20)

Kiedyś to miejsce tętniło życiem, dziś panuje tu przewlekła cisza

Pałac w Karżniczce (22)

Lewe skrzydło, najlepiej zachowana część budynku

Pałac w Karżniczce (3)

To miejsce już dawno wymarło

Pałac w Karżniczce (4)

To co jeszcze stoi niedługo się zawali

Pałac w Karżniczce (5)

Czy to wszystko musiał się tak potoczyć?

Pałac w Karżniczce (21)

Był pałac, nie ma pałacu

Więcej zdjęć:
Pałac w 2011 roku

Pałac w 2014 roku

Na podstawie: głos pomorza, regionslupski.pl 

zdjęcia własne

10 comments on “Piękny XVIII-wieczny pałac vs polska rzeczywistość
  1. Mieszkalm w woj. lubuskim, gdzie tez jest duzo poniemieckich palacow, niestety, wiekszosc przypomina powyzsze zdjecia.Czasami przez przypadek jadac roereem natykam sie na ruiny palacu, kasciola, majatku rolnego czy parku w okolicach Strzelec Krajenskich, Dobiegniewa, Drezdenkka czy Gorzowa Wielkopolskiego. Az przykro patrzec, co z tego zostalo. Dlaczego nie mozna jakas ustawa zmusic prywatnych wlascicieli do remontu tego co kupili, a wlasciwie powinni zanim kupia zobowiazac sie na pismie do remontu czy przedlozenia jakiegos planu wladzom gminy czy miasta. a te powinny byc konsekwentne, przeciez takie perelki architektury nie moga zaniknac bezpowrotnie….. Te, ktore nie da sie odbudowac, powinny byc zabezpieczone i udostepnione turystom do zwiedzania. To sie da zrobic, jest duzo w Polsce takich przykladow.Szkoda, ze takie miejsca popadaja w ruine.

    • Też tego nie rozumiem, jeżeli ktoś się decyduje na kupno pałacu lub innego obiektu to w jego własnym interesie leży to, żeby dbał o niego. Przecież zagospodarowując taki obiekt można nieźle zarobić. Można w nim było zrobić hotel, restaurację, dom weselny (może przykład dający mało pieniędzy), sanatorium, a nawet otworzyć prywatną szkołę wyższą.

  2. witam,
    byliśmy tam z żoną w 2002 roku – zdjęcia z tego czasu dostępne są na naszej stronie: http://tripsoverpoland.eu/index.php?s=2002-19.php – wtedy zabytek był jeszcze w całkiem dobrym stanie. Starczyło jednak te 12 lat zmian na gorsze, aby wyglądał jak na tutaj pokazanych zdjęciach. To bardzo smutne, ale w wielu regionach Polski podejście do zabytków jest równie tragiczne. Wszędzie nasuwa się pytanie gdzie są służby konserwatorskie i co zrobiły aby czemuś takiemu zapobiec.

    • W sumie do 2007 roku pałac wyglądał jeszcze dobrze, potrzebował „tylko” generalnego remontu. Nowy właściciel zamiast to zrobić rozebrał prawie całkowicie prawe skrzydło, a następnie go podpalono. Jeszcze w 2011 roku, 2 lata po tragicznym pożarze mury dość twardo stały. Nie byłem w tym miejscu od dwóch i to co obecnie zobaczyłem, szczerze mówiąc mnie przeraziło. Mury nie są w żaden sposób zabezpieczone, już się w kilku miejscach zawaliły. Jeszcze trzy lata temu wejście na teren obiektu od strony wsi było niemożliwe, ponieważ brama była zamknięta, dziś tej bramy już nie ma. W fosie pływa mnóstwo śmieci, m.in. przyczepa campingowa. Jak już wcześniej pisałem, pałacem jeszcze grupo przed pożarem powinien zająć się konserwator zabytków, to przecież on powinien stać w takich przypadkach na straży. Niestety miał to, mówiąc kolokwialnie, gdzieś. Całe szczęście, że minister kultury nie wykreślił budynku z listy zabytków, bo pewnie w tym miejscu już stał by jakiś dom.

  3. wszystkiemu są winni władze konkretnych miejscowości którzy dostali duże sumy pieniędzy za oddanie lub sprzedanie za psie talary pięknych starych POLSKICH zabytków- precz komuchy

  4. Niestety takich miejsc, które popadają w ruinę jest w Polsce wiele. Nie dbamy o zabytki, które o ile byłyby w dobrym umożliwiającym zwiedzanie stanie, przyciągałyby wielu turystów, nie tylko z kraju. Polecam inny zamek – w Kamieńcu Suskim. Tu mieszkańcy przez jakiś czas mieli nadzieję na pomoc Fundacji Lubomirskich, majątek ziemski należy/żał do Księcia Lubomirskiego, który nawet odwiedzał te strony, np. Szkołę Podstawową, miał uczestniczyć w renowacji kościoła z XVII w. Niestety na nadziejach tylko się skończyło.
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.188610214630838.1073741838.104864273005433&type=1
    http://slobity.com.pl/index.php/inne/kamieniec-suski.html

  5. Problem ten jest niestety od lat ciągle aktualny i niestety mało akcentowany opinii społecznej. Przykre, że cenne dziedzictwo niszczeje w ten sposób. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy można pozyskać różne dotacje np. ze środków unijnych.
    Życzę powodzenia i wytrwałości w dalszym blogowaniu.
    Pozdrawiam

    • Dziękuję. Wracając do wątku to chyba niestety taka polska mentalność „moje, mogę z tym zrobić to, co tylko chcę”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>